W splątanym gaju rąk i nóg szepczemy słowa święte,  

jak szeptał kiedyś Młody Bóg bogini niepojętej.
Ole, ole, ole, ola, oli, bogini niepojętej.
Ole, ole, ole, ola, oli, bogini niepojętej.

W czerwonym żarze rzewnych żądz płoniemy jak pochodnie
i opadamy w niebo, śniąc niewinnie i łagodnie.
Cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, niewinnie i łagodnie.
Cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, niewinnie i łagodnie.

W żałobnym chłodzie znanych ust szukamy pocieszenia,
słuchając, jak nam stygnie puls i mylą się znaczenia.
To nic, to nic, to nic, to nic, to nic, to nic, to nic, to nic, to nic, to nic, to mylą się znaczenia.
To nic, to nic, to nic, to nic, to nic, to nic, to nic, to nic, to nic, to nic, to mylą się znaczenia.

Dopóki demon smutku śpi, niech żyją młode żądze.
Dopóki życie w nas się tli, dopóki są pieniądze.
Ole, ole, ole, ola, oli, dopóki są pieniądze.
Ole, ole, ole, ola, oli, dopóki są pieniądze.
Ole, ole, ole, ola, oli, dopóki są pieniądze.

Ole, ole, ole, ola, oli, niech żyją młode żądze
Cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, dopóki są pieniądze.
Ole, ole, ole, ola, oli, niech żyją młode żądze.
Ole, ole, ole, ola, oli, dopóki są pieniądze.
To nic, to nic, to nic, to nic, to nic,
niech żyją młode żądze.









do cholery

po co pani
cudzy mąż?
tego kwiatu
cały świat
więc czemu on?
w tym łóżku jest
deficyt miejsc
ten dom, za mały dla trojga
wiem co mam
żadnych zmian!
żadnych rewolucji dziś!
wara stąd
bo spuszczę psy!
żadnych rewolucji
żadnych rewolucji dziś!

jedna pani
drugiej pani
w biały dzień
próbowała
ukraść tort
wisienkę zjeść
przy stole tym
nakrycia dwa
ten tort, za mały dla trojga...

wiem co mam...

choćby licho spało
ja otwarte oczy mam...