Żal, żal za dziewczyną, 

za zieloną Ukrainą,
Żal, żal serce płacze,
już cię nigdy nie zobaczę.

Hej, hej, hej sokoły,
Omijajcie góry, lasy, doły,
Dzwoń, dzwoń, dzwoń dzwoneczku,
Mój stepowy skowroneczku.
Hej, hej, hej sokoły,
omijajcie góry, lasy, doły,
Dzwoń, dzwoń, dzwoń dzwoneczku,
mój stepowy dzwoń, dzwoń, dzwoń...

Ona jedna tam została,
jaskółeczka moja mała,
na zielonej Ukrainie,
przy kochanej tej dziewczynie.

Hej, hej, hej sokoły...

Wina, wina, wina dajcie,
a jak umrę pochowajcie,
na zielonej Ukrainie
przy kochanej tej dziewczynie...

Hej, hej, hej sokoły...









Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma,

bo czy warto po świecie sie tłuc,
pełna miska i radio i Poemat,
zamiast płaczu co zrywał się z płuc.

Dawne życie poszło w dal,
dziś na zimę ciepły szal,
tylko koni, tylko koni,
tylko koni, tylko konci żal...

Dawne życie poszło w dal,
dziś pierogi, dzisiaj bal,
tylko koni, tylko koni,
tylko koni, tylko koni żal...

Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma
i do szczęścia niewiele nam brak,
pojaśniało to życie jak scena,
tylko w butach przechadza sie ptak.