Mary Lou miała buty z podłej skóry.

Mary Lou cztery klasy bez matury.
Lecz nienajgorszy miała styl,
lecz niezły miała styl.

Mary Lou lat szesnaście chyba miała.
Mary Lou by dwóch naraz pokochała.
Lecz nienajgorszy miała styl,
lecz niezły miała styl.

Mary Lou, dwa wesela, dwa bukiety.
Mary Lou, dwie orkiestry, dwa bufety.
Lecz nienajgorszy miała styl,
lecz niezły miała styl.

Wybaczcie jej, przebaczcie jej.
Nie miejcie za złe tego jej.
Wybaczcie jej, czy wybaczycie jej?

Mary Lou, wszyscy ludzie w oknach stali.
Mary Lou, gdy ją z miasta wyganiali.
Lecz nienajgorszy miała styl,
lecz niezły miała styl.

Mary Lou, chciała z nimi wypić jeszcze.
Mary Lou, ocipiała, jak na wietrze.
Lecz nienajgorszy miała styl,
lecz niezły miała styl,
lecz niezły miała styl,
lecz niezły miała styl.

Wybaczcie jej, przebaczcie jej.
Nie miejcie za złe tego jej.
Wybaczcie jej, czy wybaczycie jej?

Mary Lou, odchodziła już o świcie.
Mary Lou, nie szedł za nią nawet szpicel.
Lecz nienajgorszy miała styl,
lecz niezły miała, lecz niezły miała,
lecz niezły miała styl.









Tamten wieczór wciąż pamiętam jak zjawisko.

Wokół było mało światła, dużo wina.
Kiedy podszedł do mnie blisko, bardzo blisko,
pomyślałam - całkiem nieźle się zaczyna.

Na początek coś powiedział niezbyt jasno,
że przeprasza, że dziś jego imieniny
i że może mi pokazać nocą miasto.
Fakt. Na miasto nabierają się dziewczyny.

I co, i co, i co, i co.
Coś się jeszcze w tej historii wydarzyło.
Ile trunków się wypiło, jakie miejsca odwiedziło,
czy w pościeli kolorowej się skończyło.

I nic, i nic, i nic, i nic.
Nic kochani więcej już nie wyciągniecie.
Dżentelmeni oraz damy, bo o takich dziś śpiewamy,
o szczegółach nie powiedzą za nic w świecie.

Po raz pierwszy zobaczyłam tego pana.
Ale wierzcie, że nie czułam wcale strachu,
gdy tańczyliśmy zawzięcie aż do rana,
pośród anten i kominów gdzieś na dachu.

Potem płaszczem mnie otulił miejsce w miejsce.
Tak jak matki otulają swoje dzieci.
I słyszałam jak mu mocno bije serce
i widziałam jak nad nami chmura leci.

A kiedy przyjdzie taki dzień,
że nam nagle w domach zrobi się za ciasno,
to uchylcie okiennice i wyjrzyjcie na ulice
by zobaczyć jak wygląda nocą miasto.

I co, i co, i co, i co.
I nic, i nic, i nic, i nic.